Z handlu do gastronomii

Po trzech latach sprzedawania biustonoszy i majtek zadufanym w sobie kobietom każdy może mieć już dość. I jasne, zmienić pracę jest łatwo, zwłaszcza jeżeli nie jest to praca marzeń, a tym bardziej praca na stałe. Ale przecież te same baby będą w innych sklepach tak samo marudzić, więc może jakaś dłuższa przerwa? Klasyczna ucieczka w znane doskonale każdemu Bieszczady? Nie, nie ma tak łatwo. Dorosłe życie wymaga poważnych decyzji. No i wtedy na horyzoncie pojawia się pomysł na zmianę branży. A wybór jest dość łatwy, bo trafia na kolejny obok handlu potężny obóz pracy, czyli gastronomię.  

Najpierw szybka rozmowa o pracę, która wydaje się formalnością. Decydujesz się przyjąć pracę i wydawać by się mogło, że wygrałeś życie. Bo przecież będzie przyjemnie, miło i niekoniecznie ciężko. Zwłaszcza jeśli jesteś kelnerką na śniadaniach w czterogwiazdkowym hotelu. Więc czym może Cię to zaskoczyć. 

Pierwszy dzień w raju to tak naprawdę wielki test umiejętności, które musisz posiadać nagle i nie wiadomo do końca skąd. A fakt, że to dopiero początek Twojej kariery gastronomicznej jakoś nagle traci jakiekolwiek znaczenie. Niespodziewanie znajdujesz dobrą duszyczkę i słyszysz zbawienne:

  • Poczekaj, zaraz wszystkiego Cię nauczę.

I już wiesz, że lepiej być nie może. A bezradność, która towarzyszy od pierwszych sekund nagle przeistacza się w chęć do działania i najważniejsze – w nadzieję, że jednak może się to udać. Jednak po chwilowej euforii wywołanej pojawieniem się zbawiciela na horyzoncie, orientujesz się, że sprawy przyjmują całkiem niespodziewany obrót… Nie mając za dużej wiedzy na temat otaczającej cię rzeczywistości musisz robić wszystko sama, bo twój “zbawiciel” zniknął w poszukiwaniu mniej absorbujących obowiązków…

I wychodzisz z tacą na salę, patrzysz na talerze jak sęp, zastanawiając się czy możesz już zabrać czy jeszcze chwilę poczekać, bo akurat ktoś nie wiedział, że ułożenie sztućców to rozmowa między klientem a kelnerem i rozpęta wojnę większą niż II WŚ tylko dlatego że na talerzu została połowa pomidorka koktajlowego. Ale w końcu zabierasz ten talerz, ba! nawet kilka talerzy. I w pełnej euforii idziesz na zmywak z talerzową piramidką. Ale gdy ta piękna i na pozór stabilna piramida się zachwieje, świat zamiera. Ludzie przestają oddychać. A Ty nie możesz nawet mrugnąć, bo wiesz jaki kataklizm to wywoła…

A gdy udało Ci się jakimś cudem przetrwać dzień pierwszy, wiesz że teraz będzie tylko lepiej…

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close